Następnego dnia Sophie przyszła do salonu wcześniej niż zwykle. Noc była niespokojna — słowa Claudine wciąż dudniły jej w głowie.
Przygotowując lakiery i narzędzia, w myślach przewijała każdą rozmowę, każdy gest Marca, każde jego milczenie. Coś się między nimi zmieniało.
