Klara skrzyżowała ręce i zrobiła krok w tył

lara skrzyżowała ręce i zrobiła krok w tył, jakby ta kartka była czymś nieczystym.

— Nie mogę uwierzyć, Laura. Naprawdę zaczęłaś liczyć każdy słoik? — powiedziała, unosząc brwi. — Myślałam, że jesteśmy rodziną.

Michael milczał. Znałam go zbyt dobrze — w środku toczyła się w nim walka. Między odwiecznym „daj spokój, nie rób awantury” a rzeczywistością, która w końcu została zapisana na papierze.

— Właśnie dlatego, że jesteśmy rodziną — odpowiedziałam spokojnie — nie chcę, żeby wszystko dalej spadało na nasze barki, jakby nasz czas i zdrowie nic nie znaczyły.

Thomas prychnął i lekko trzasnął klapą bagażnika, nie zamykając jej do końca.

— Wiesz co, Klara? Jedźmy stąd. Wygląda na to, że nie jesteśmy tu już mile widziani.

— Chwila — odezwał się Michael, po raz pierwszy podnosząc głos. — Laura nie powiedziała nic złego. Pracowała całe lato. Widziałem to.

Klara gwałtownie odwróciła się do brata.