Jest coś magicznego w jedzeniu, co jednoczy rodzinę. Jeśli kiedykolwiek widziałeś wnuki gromadzące się wokół kuchennego stołu z widelcami w pogotowiu i błyszczącymi oczami, wiesz dokładnie, o czym mówię.
W zeszły weekend nasz dom wypełnił się śmiechem, gwarem i apetycznym aromatem czegoś skwierczącego na patelni. Przygotowałam porcję chrupiących placków z kurczaka i muszę przyznać – zanim talerz trafił na stół, wnuki sięgały po dokładkę, a dziadek (który nigdy nie stroni od dobrego jedzenia) zdążył zjeść trzy z nich.
