Teksański zachód słońca rozpalał ogień na wzgórzach, niknąc w cieniu nad Hale Canine Estate – fortecą bud i ciszy. Za wszystkimi bramami i strażnikami, w ostatnim wybiegu, mieszkał pies, do którego nikt nie odważył się zbliżyć.
Max, z bliznami na owczarka niemieckiego o oczach zimniejszych niż stal, pokonał każdego trenera wysłanego, by go oswoić. Trzech próbowało w ciągu sześciu miesięcy. Dwóch zostało zszytych. Jeden złamany z ręki. Pies został uznany za nietykalnego.
