Siergiej Morozow siedział na wózku inwalidzkim przy jednym ze stołów. Miał złamany kręgosłup, a lekarze postawili mu ponurą diagnozę: paraliż od pasa w dół. Właśnie wtedy podeszła do jego stołu. Mała dziewczynka, nie starsza niż sześć lat, ubrana w prostą, ale czystą sukienkę.
Nie wyglądała na żebraczkę. Spojrzała mu prosto w oczy i wskazała na talerz. „Daj mi resztki, a nauczę cię chodzić”. Siergiej zamarł zaskoczony.
