Mój syn David był żonaty zaledwie tydzień po ślubie, gdy zaczęłam zauważać coś nietypowego. Jego młoda żona, Lily, wydawała się idealna pod każdym względem. Była uprzejma, delikatna, zawsze chętna do pomocy w obowiązkach domowych i odnosiła się do każdego sąsiada z życzliwością. Na ślubie nawet krewni, którzy nigdy nikogo nie chwalili, szeptali do mnie: „Masz szczęście, że masz taką synową”. I uwierzyłam im.
Ale każdego ranka, bez wyjątku, Lily ściągała pościel w ich pokoju. Prześcieradła, koce, poszewki na poduszki – wszystko zbierała w ramionach i wynosiła na zewnątrz, żeby je wyprać. Czasami robiła to dwa razy w ciągu jednego dnia. Początkowo myślałam, że to po prostu jej sposób na utrzymanie porządku, ale po pewnym czasie ten nawyk mnie zaniepokoił.
