Dzień ślubu Laury lśnił jak złoto: świąteczne lampki migotały, śmiech rozbrzmiewał na dziedzińcu, a jej bose stopy radośnie tańczyły w kurzu i rozlanym ponczu.
Stałyśmy przy stoliku z lemoniadą, spocone dłonie i szeroki uśmiech, a ja powiedziałam do niej: „Teraz naprawdę jesteś mężatką”.
