— Wynoś się, Ethan. Nie jesteś moim synem. Twoja matka odeszła, a ja nie mam wobec Ciebie żadnych niebezpieczeństw.”
Nie płakałem. Nie krzyczał. Po prostu po prostu się, pod wyeliminowaniem zepsuty plecak i odszedł w noc. W tym momencie nic nie czułem — bez winy, bez smutku, tylko ulga, ciężar zniknął.
