W końcu nie chcieli, żebym kontynuował rozmowę z pracownikiem, ale odpowiedziałem, że technicznie rzecz biorąc, nie mówiłem, tylko pisałem, i wskazałem na głowę, dając im do zrozumienia, że o tym myślałem. Następnego dnia moja nauczycielka angielskiego poprosiła mnie, żebym się odezwał. Przeczytała artykuł w gazecie i powiedziała, że jest ze mnie dumna.
Potem powiedziała mi, że wysłała mój esej do swojej koleżanki, która pracuje jako doradca ds. rekrutacji na lokalnym uniwersytecie. Wydawała się być pod wrażeniem. Powiedziała, że mogę spotkać się z zainteresowaniem większym niż te, do których już aplikowałam. Nie brałam tego pod uwagę, ale nie zaszkodziłoby mieć więcej opcji, gdyby inni nie zaakceptowali.
