Kiedy wróciłem z misji, nie spodziewałem się, że moja pierwsza bitwa w domu będzie gorsza niż wszystkie bitwy, które stoczyłem za granicą.
W domu panowała cisza – zbyt cisza. Żadnego śmiechu, żadnego cichego kroku. Nagle usłyszałem: ciche pukanie za drzwiami garażu. Pchnąłem je – i zamarłem.
