„Och, moja droga, nie możesz się tak denerwować” – żaliła się Elizawieta Leonidowna, wchodząc do pokoju Mili i zastając ją we łzach. Minęło niecałe pół godziny od wyjazdu Mariny i Maksima, a Mila, choć jakimś cudem powstrzymywała się w ich obecności, by nie denerwować matki, to gdy tylko odeszli, mogła dać upust emocjom. Elizawieta Leonidowna wiedziała, jak bardzo Mila nienawidziła swojej siostry i była jej bardzo wdzięczna, przynajmniej za to, że udawała, że nic się nie stało.
Chociaż tak naprawdę, co w tym takiego wyjątkowego? No i co, najpierw poznał jedną dziewczynę, a potem zakochał się w drugiej – co w tym takiego wyjątkowego? Przecież świat nie kręci się tylko wokół tego Maksyma, prawda? Elizawieta Leonidowna rozumowała, gdy dowiedziała się, że rozstała się z Milą. „Czy jest kilku innych facetów? Może dobrze, że zostawił cię dla Marinki”.
