Obudziłam się czując ostry, nieznany zapach – metaliczny, gorzki – i niepokojącą lekkość na szyi, która sprawiła, że poczułam skurcz w żołądku. Lustro potwierdziło moje przerażenie. Moje włosy – niegdyś długie, kasztanowe i pieczołowicie pielęgnowane – zostały byle jak przycięte w postrzępione kosmyki. Przez chwilę myślałam, że zostałam napadnięta, a może nawet okradziona, i to we własnym łóżku.
Ale potem je zobaczyłam. Nożyczki do robótek ręcznych – mojej mamy, tymi, których używała do cięcia starych paragonów – leżały równo na mojej komodzie. A obok nich karteczka samoprzylepna, która była jak policzek: Nadal będziesz wyglądać świetnie. Skup się na przemowie wygłoszonej w wielkim dniu Hannah.
