Kiedy lekarze powiedzieli Amelii Wright, że spodziewa się dziesięciorga dzieci, jej mąż Oliver o mało nie upuścił kawy. Ale to, co wydarzyło się później, wstrząsnęło nimi o wiele bardziej niż ta niewiarygodna liczba.
Wszystko zaczęło się w łagodny wiosenny poranek w St. Marigold Medical Center, małym szpitalu ukrytym wśród kwitnących wiśni. Amelia, trzydziestotrzyletnia i promienna, mimo wyczerpania, czekała z niepokojem obok Olivera. Jej ciąża od samego początku przebiegała dziwnie – jej brzuch zdawał się rosnąć szybciej, niż pozwala na to natura.
