Kiedy wyszłam za mąż, Nathan miał zaledwie sześć lat.
Jego matka odeszła, gdy miał cztery lata – bez telefonów, bez listów, tylko ciche odejście w środku zimnej lutowej nocy. Mój mąż, Mark, był zdruzgotany. Poznałam go około rok później, oboje próbując poskładać rozbite kawałki naszego życia. Kiedy się pobraliśmy, nie chodziło tylko o nas dwoje. Chodziło też o Nathana.
