Starałem się pozostać niewidzialny. Stałem przy tylnej ścianie, na wpół ukryty za wysokimi wazonami z białymi liliami. Moja obecność wydawała się czymś nieistotnym, w najlepszym razie przejawem uprzejmości. Ludzie, którzy mnie mijali, ledwo kiwali głowami. Niektórzy szeptali: „To pewnie ten drugi syn”, jakbym był przypisem do historii, którą naprawdę chcieli zobaczyć.
Dali mojemu bratu 75 milionów dolarów, Teslę i rezydencję! A potem jakiś nieznajomy podał mi kopertę…
