„Nie wyglądała jak ich matka. Nie miała wiele, ale dawała im wszystko”.
Na zanikających obrzeżach małego miasteczka w Alabamie stał zniszczony, biały dom przy Elm Street. Farba łuszczyła się, weranda trzeszczała, ale w środku mieszkała Evelyn Carter, 45-letnia wdowa bez własnych dzieci. Mąż Evelyn zmarł na raka, zostawiając jej niewiele więcej niż pamięć i pracę na zmywaku w lokalnej jadłodajni. W miasteczku znana była jako cicha kobieta, życzliwa dla bezdomnych i hojna dla tych, którzy mieli mniej niż ona.
