Mówiono, że żadna służąca nie przetrwała w tym domu – ani jednej. Za czarnymi, żelaznymi bramami i zapierającymi dech w piersiach ogrodami rezydencji Richardsów znajdowało się pole bitwy. W jego centrum stała Madame Rose Richards – młoda, piękna i odważna, jak sama o sobie mówiła. W ciągu sześciu miesięcy dziewięć służących odeszło, niektóre ze łzami w oczach, a jedna nawet przeskoczyła boso tylne ogrodzenie.
Do tego domu weszła Naomi Okafor , cicha kobieta po trzydziestce, niosąca jedynie sfatygowaną nylonową torbę i determinację w oczach. Nie była tu po to, by się przypodobać. Nie była tu po to, by zyskać przychylność. Miała córkę, Deborah , zaledwie dziewięcioletnią, która zmagała się z chorobą serca. Rachunki Naomi piętrzyły się do tego stopnia, że jej przetrwanie zależało od utrzymania tej pracy.
