To był spokojny, chłodny wtorkowy poranek w sklepie spożywczym, tuż przed południem.
Stałem w kolejce za chorą starszą kobietą na kasie, trzymając zużytą torbę z płótnem i powoli licząc grosze, by zapłacić za jeden bochenek chleba.

To był spokojny, chłodny wtorkowy poranek w sklepie spożywczym, tuż przed południem.
Stałem w kolejce za chorą starszą kobietą na kasie, trzymając zużytą torbę z płótnem i powoli licząc grosze, by zapłacić za jeden bochenek chleba.