Korytarz poza science rooms brzęczał zwykłą gadką, mieszanką głosów utopionych przez szum wiosennego światła słonecznego filtrującego przez wysokie okna.
Pochyliłem się o szafkę, słuchałem hałasu, czułem ciepło słońca na plecach.
To było zaraz po lunchu, a tłum był gruby, poruszając się w stałym strumieniu jak rzeka, każdy uczeń złapany w swoim własnym świecie.
Potem coś przykuło moją uwagę – przerwa w …
👇 👇 👇 👇 👇