To było tuż po świcie, kiedy zatrzymałem się na parkingu za biurowcem, miasto nadal zamaskowane w niebieskim porannym mgle.
Nie byłem w nastroju, by się rozpraszać, ale tam była – mała postać zwinięta w nocy na brudnej stercie worków na śmieci upchanych w pobliżu załadunku, pies leżący cicho obok niej jak lojalny strażnik.
Wczesne światło złapało moty kurzu w powietrzu i …
👇 👇 👇 👇 👇