Centrum Springfield budziło się powoli, jak zawsze. Poranny ruch uliczny szumiał na Main Street, autobusy sapały na przystankach, a chodniki wypełniała znajoma mieszanka ludzi, którzy dokładnie wiedzieli, dokąd zmierzają, i tych, którzy lubili udawać, że nie wiedzą. Emeryci kierowali się do swoich ulubionych stolików. Pracownicy biurowi maszerowali szybko, z kawą w dłoniach i telefonami przyciśniętymi do uszu. Gdzieś pomiędzy rutyną a komfortem miasto oddychało z ulgą.
Na rogu ulic Maple i Third mieściła się restauracja Carter’s Diner.
