Emma stopniowo odbudowywała swoje życie. Zapisała się na półetatowy internetowy kurs psychologii dziecięcej, zdeterminowana, by zrozumieć traumę i wspierać inne kobiety, które pewnego dnia mogą stawić czoła temu, czego ona doświadczyła.
Kilka miesięcy później pocztą nadszedł list. W środku znajdowała się odręczna notatka od dr. Coopera:
„Ufałeś temu, co czułeś. To cię uratowało. Nigdy nie kwestionuj tej siły”.
Emma wsunęła notatkę do pamiętnika Sophii. Pewnego dnia opowiedziała córce całą historię, nie jako opowieść o strachu, ale jako historię siły zdobytej dzięki przetrwaniu.
Wiosną Emma przeprowadziła się do skromnego, słonecznego mieszkania. Pokój dziecięcy był mały, spokojny i bezpieczny: bez zamków, bez sekretów, tylko światło.
I patrząc na śpiącą Sophię, Emma poczuła, jak coś nieznanego, a jednak potężnego, narasta w niej. Nie strach, nie żal. Ale odporność, wykuta ogniem.
Michał może wciąż gdzieś istnieje, pełen urazy i braku skruchy. Ale nie miał już wpływu na historię.
Ta historia należała teraz do niej i Sophii – historia ucieczki, wytrwałości i przyszłości rozświetlonej nie strachem, lecz zaufaniem. Zaufaniem do siebie. Do prawdy. I do życia, które w końcu mogła swobodnie tworzyć.