Dmitrij siedział po drugiej stronie sali, jego uśmiech był pełen pewności. Anna dostrzegała ten uśmiech kątem oka, a jej dłonie mocno ściskały brzuch. On już świętował zwycięstwo — wygodnie oparł się na krześle, założył nogę na nogę i kiwnął do swojego prawnika, jakby Anna przestała istnieć.
Sędzia przeglądała dokumenty, a prawnik Dmitrija szeptał z przekonaniem:
