Kilka minut przed ceremonią ślubną Camila Acevedo stała w ogrodzie swojej rodzinnej rezydencji w Valle Real, gotowa na moment, który miał zmienić jej życie. Pergola, ozdobiona białą bugenwillą, stanowiła tło dla romantycznego scenariusza, który przygotowała sobie w wyobraźni przez ostatnie trzy lata. Wydawało się, że wszystko jest idealnie – sukienka, makijaż, fryzura. Miłość jej życia czekała na nią, a ona miała wkrótce przysiąc mu wierność.
Jednak w powietrzu czuła coś dziwnego, coś, co sprawiało, że jej serce biło szybciej niż zwykle. Nie wiedziała, dlaczego, ale nagle poczuła niepokój. Wtedy, zza dekoracyjnych palm, usłyszała męski śmiech. Głos Rafaela. Był pewny siebie, stanowczy, jak zawsze, ale czegoś zabrakło w tym tonie, czegoś, co Camila zawsze w nim lubiła.
