Anna urodziła na początku wiosny. Mały Maksymilian, czerwony, z silnymi pięściami. Leżała w sali i spoglądała na niego — na to stworzenie, które ledwie nie straciło dachu nad głową.
Mąż świętował już swoje zwycięstwo w sądzie, odbierając ciężarnej żonie wszystko – ale na salę sądową wszedł mężczyzna z księgą rachunkową.
