Mason Hartley, bogaty przedsiębiorca budowlany, co sobotę wiernie odwiedzał cmentarz, by oddać hołd zmarłym córkom, Olivii i Claire. Tragedia miała miejsce dwa lata temu, kiedy w wypadku samochodowym zginęli najważniejsi ludzie w jego życiu: Hannah, jego była żona, i dwie małe dziewczynki. Po strasznej tragedii Mason poczuł, jakby świat rozpadł się na kawałki, a wszystko, co było dla niego cenne, zniknęło.
Jego żałoba opanowała go całkowicie, a co sobotę podążał tą samą rutyną: przed wschodem słońca wyruszał na cmentarz Greenview Memorial Park, trzymając w ręku bukiet białych lilii, zawsze szedł do tych samych dwóch grobów. Lilia była zawsze świeża, marmur czysty, a on każdorazowo rozmawiał z córkami, jakby siedziały obok niego. Nic innego się nie liczyło: praca, sukces, życie. Olivia i Claire były dla niego jedynymi, których nigdy nie mógł zostawić.
