Rodzinne kolacje w domu rodziców Marcusa zawsze były próbą. Długi, lakierowany stół był nakryty ostentacyjnym luksusem, kryształowymi kielichami wypełnionymi cierpkim czerwonym winem i napiętymi, dopracowanymi uśmiechami ludzi, którzy od lat gromadzili urazy. Anna zawsze czuła się tu jak outsider, eksponat w muzeum, który należy obserwować i po cichu oceniać.
Podczas kolacji z rodziną uderzył ją, ale nie wziął pod uwagę, że ona była gotowa na ten moment…
