W dniu mojego ślubu mama wręczyła mi starą książeczkę oszczędnościową. Tata rzucił ją na oblodzony grunt i krzyknął: „Śmieci należą do śmieci!”. Cicho odszedłem. Ale i tak zabrałem książeczkę do banku.
Kasjer to zobaczył i zbladł. „Proszę pani… proszę nie wychodzić”.
