Elina uniosła wzrok. W kącie autobusu młoda kobieta otarła łzę. Mężczyzna w garniturze skinął głową w milczeniu, jakby coś zrozumiał. Cały autobus, który przed chwilą był pełen obojętności, teraz trwał w przejmującej ciszy.
Wybacz mi, ciociu Zoju… — wyszeptała Elina
