— A jeśli coś mi się stanie?
— Zostaniesz sama, a prawnie lokal jest tylko na ciebie.
— Moja mama na przykład nie będzie miała żadnych praw.
— Andriej, o czym ty mówisz? — Lena odłożyła książkę i uważnie spojrzała na męża.
— Jakie prawa miałaby mieć Tamara Georgijewna do mojego mieszkania?
— Ja nie mówię o prawach.
— Po prostu… rodzina powinna być zabezpieczona.
— W końcu jesteśmy teraz jednością.
Lena nic nie powiedziała, ale w piersi zaczęło się rodzić dziwne uczucie.
Coś w intonacji męża i w doborze słów ją zaniepokoiło.
Wcześniej Andriej nigdy nie poruszał tematu własności mieszkania.
Tydzień później zadzwoniła Tamara Georgijewna.
Głos teściowej brzmiał wyjątkowo czule, niemal przesłodzenie.
— Lenочка, kochana, jak tam u ciebie?
— A jak Andriejka?