– Gdzie jest mój chłopczyk?! – Małgorzata wparowała z tortem w rękach, nawet nie pukając. – Czterdzieści lat ma, a ja upiekłam jego ulubiony tort!
– Pani chłopczyka nie ma, – zatrzymałam ją w przejściu do kuchni, krzyżując ręce na piersi. – I nie będzie.
