– Proszę usiąść, – przesunęłam stołek. – Opowiem pani, jaki z niego „złoty chłopiec”.Pierwszy sygnał pojawił się trzy miesiące temu. Łukasz zaczął wracać coraz później — raz „pilny raport”, raz „przeciągające się zebranie”. Pracuję w księgowości w sąsiednim biurze, więc dobrze wiem, kiedy oni mają zebrania.
– Gdzie jest mój chłopczyk?! –
