– Gdzie jest mój chłopczyk?! –

– Lena, to nie to, co myślisz!

– A co mam myśleć? Że graliście tu w warcaby?Franciszka spróbowała przemknąć obok mnie. Złapałam ją za doczepiane włosy.

– Stój. Ubierzesz się przy mnie. I żeby cię więcej tu nie było.

Małgorzata siedziała jak skamieniała, wzrok wbity w jeden punkt. Wyglądała, jakby za chwilę miała się udławić powietrzem. Ale nie zamierzałam jej pocieszać. Przez dziesięć lat nie znalazła dla mnie nawet pół ciepłego słowa — niech teraz sama przełknie prawdę.

– I… co było dalej? – wydusiła w końcu.

Oparłam dłonie o blat.

– Dalej? – powtórzyłam. – Dalej zrobiło się jeszcze ciekawiej.

Kiedy ta dwójka się ubrała i szykowała do wyjścia, Łukasz nagle stwierdził, że musi „porozmawiać”.

– Lena, możemy to na spokojnie omówić…

– Na spokojnie? – prychnęłam. – Zdradziłeś mnie w naszym łóżku. Spokój skończył się tam, gdzie twoje spodnie leżały obok jej butów.

Franciszka poprawiła bluzkę i prychnęła:

– Jeśli wasz związek był martwy, to nie moja wina…