Halina promieniała jak reflektor na scenie


— Karolinko, co ty… przecież mieliśmy… telewizor… — Mieliśmy — powiedziała wolno Karolina — że będę kupować drogie prezenty. A potem będą one… przekazywane dalej. Twojej córce. Albo psu. Albo komukolwiek uznasz za stosowne. Ktoś z gości zakaszlał nerwowo. Łukasz pobladł. — Karolina… nie teraz… — Teraz — przerwała mu. — Najlepszy moment.