Po zniknięciu sygnału karetki
Wewnątrz, Alejka 7 wciąż pozostała zablokowana, nie od wózków, ale od rozmów. Kobieta z jogurtem podeszła do chłopaka przy regale. „Nic nie zrobiłam,” wyznała, z błyszczącymi oczami. „Następnym razem to ja przesunę wózki.”
„Ja również,” odpowiedział. „Mogę ćwiczyć swoje zdanie. „Kod Pomoc.””
