Milioner Wrócił do Domu Wcześnie

Aisha nie improwizowała.

Strategizowała jak ktoś, kto musiał to zrobić.

„Komu możemy zaufać?” zapytał Marcus.

Oczy Aishy błysnęły w stronę okna, w kierunku tarasu pani Kory, w niewidzialną sieć miasta.

„Nie twoim przyjaciołom,” powiedziała. „Nie tym, którzy uśmiechają się do ciebie, bo jesteś bogaty. Potrzebujemy kogoś, kto nienawidzi korupcji bardziej niż kocha pieniądze.”

Marcus prawie się zaśmiał, ale wyszło z niego szorstkie zdanie. „To zawęża.”

Wargi Aishy się poruszyły, nieco dla niektórych. „Znam kogoś.”

Marcus pochylił się do przodu. „Kogo?”

Aisha wahała się wystarczająco długo, aby Marcus poczuł ciężar jej ostrożności.

„Moja kuzynka,” powiedziała w końcu. „Tanya. Pracuje w biurze prokuratora rejonowego. Nie na wysokim stanowisku. Ale jest uparta i czysta.”

Marcus chwycił się słowa czysta jakby to było powietrze. „Zadzwoń do niej.”

Aisha pokręciła głową. „Jeszcze nie. Jeśli twój brat kupił kapitana Reeda, prawdopodobnie zakupił także innych. Musimy działać ostrożnie.”

Marcus poczuł narastającą niecierpliwość, stary instynkt, aby nakazać rozwiązanie.

Potem przypomniał sobie głos Wereny, spokojny i zgonny.

„Podwoiłam dawkę.”

Niecierpliwość, uświadomił sobie, zabiła ludzi.

Kiwnął głową. „Dobrze. Ostrożnie.”

Aisha badała go, a następnie wręczyła mu telefon na kartę.

„Nie dzwoń do nikogo,” powiedziała. „Jeszcze nie. Ale zaczynasz zapisywać wszystko, co pamiętasz. Każdy raz, kiedy się czułeś źle. Każdy moment, kiedy Wereny zrobiła ci ten sok. Każda osoba, która miała dostęp.”

Marcus spojrzał na telefon, potem na notatnik, który wcisnęła mu w ręce.

„Traktujesz to jak śledztwo,” powiedział.

Oczy Aishy nie zmiękły. „Tak jest.”

4. Uśmiech Wereny, Głód Ryana

Podczas gdy Marcus dochodził do siebie w domu Aishy, jego życie toczyło się bez niego.

W telewizji świat nie wiedział, że zniknął.

Wiedziano o jego „zdrowotnej przerwie.”

Wereny udzielała wywiadów przed Fundacją Haila, delikatnie trzymając dłoń na sercu, gdy mówiła o „problemach zdrowotnych” Marcusa.

Ryan stał obok niej jak wspierający brat, jego uśmiech idealny.

Marcus obserwował ten przekaz w salonie Aishy, jego żołądek się przewracał.

Głos Wereny dobiegał przez ekran jak miód.

„Marcus miał dużo stresu,” mówiła. „Zawsze był tak zdeterminowany. Jesteśmy po prostu wdzięczni, że bierze czas na odpoczynek.”

Dziennikarz zapytał o plotki o napięciu w firmie.

Ryan zaśmiał się lekko. „Napięcie? Nie. Jesteśmy rodziną.”