Milioner Wrócił do Domu Wcześnie
Marcus prawie rzucił pilotem.
Aisha sięgnęła po niego i wyłączyła telewizor.
„Nie karm ich swoim gniewem,” powiedziała. „Zachowaj to.”
Marcus wpatrywał się w czarny ekran.
„Jak długo, zanim zauważą, że mnie nie ma?” zapytał.
Aisha nie wahała się. „Już zauważyli. Po prostu decydują, jaką historię opowiedzieć.”
Marcus przełknął. „A jeśli postanowią, że historia jest taka, że nie żyję?”
Wyraz twarzy Aishy stał się twardy. „Wtedy upewnimy się, że ich kłamstwo upadnie publicznie.”
5. Powrót do Pałacu
Aisha wyszła następnego ranka ubrana w swój zwykły mundur.
Marcus stanął w drzwiach jej kuchni, z kapturem ciśniętym na głowę, patrząc, jak wiąże buty.
„Wracasz,” powiedział.
Aisha skinęła głową, spokojna, jakby szła na zakupy spożywcze, a nie do wilczej nory. „Będą się spodziewać, że się pojawię. Jeśli zniknę też, będą szukać bardziej.”
Puls Marcusa przyspieszył. „To zbyt niebezpieczne.”
Aisha spojrzała na niego. „Było niebezpieczne od momentu, gdy wyszedłeś z tej szafy żywy.”
Nie zniósł tego, że miała rację.
Chwyciła torebkę, a potem zatrzymała się przy drzwiach. „Jeśli nie wrócę do dziś wieczora,” powiedziała, „idziesz do Tanyi. Opowiesz jej wszystko. Nie czekaj.”
Gardło Marcusa się zacisnęło. „Aisha—”
Podniosła rękę. „Słuchaj. Jesteś przyzwyczajony do tego, że ludzie umierają w ciszy wokół ciebie. Kontrakty. Zwalnianie. Nagłówki. Nie jesteś przyzwyczajony do tego rodzaju ryzyka. Ale ja jestem.”
Marcus wpatrywał się w nią, kobietę, której prawie nie zauważył, aż stała się powodem, dla którego wciąż miał puls.
„Jestem ci winien,” powiedział.
Oczy Aishy zatrzymały się na nim. „Nie bądź mi dłużny,” powiedziała. „Zmień coś.”
Następnie wyszła.
Drzwi się zamknęły.
Marcus stał sam w małej kuchni, słuchając dalekiego dźwięku silnika jej samochodu oddalającego się wzdłuż ulicy.
Po raz pierwszy zrozumiał, co to znaczy nie mieć ochrony.
Bez asystentów.