Bez pieniędzy, które mogłyby cofnąć czas.
Milioner Wrócił do Domu Wcześnie
Po prostu człowiek siedzący z lękiem jak drugie bicie serca.
Godziny ciągnęły się w nieskończoność.
Marcus pisał. Każdy objaw. Każda rozmowa. Każdy moment, gdy Wereny przyglądała mu się swoimi doskonałymi oczami, podczas gdy połykał truciznę.
Uświadomił sobie także, że Wereny nie tylko próbowała go zabić.
Chciała najpierw zmusić go do zwątpienia w samą rzeczywistość.
Wprowadzić go w stan, żeby pomyślał, że „jest zestresowany”, „przepracowany”, „paranoidalny”.
Chciała, aby był wystarczająco słaby, by zgodzić się na oddanie kontroli.
Przypomniał sobie dokumentację, którą przesunęła przed nim w zeszłym miesiącu.
Upoważnienie do opieki zdrowotnej.
Tymczasowa władza korporacyjna „na wypadek nagłych wypadków.”
Podpisał, nie czytając, bo jej ufał.
Wstyd uderzył jak cios.
O zmierzchu wróciła Aisha.
Nie zatrzasnęła drzwi. Wszedł, zamknęła je, a potem oparła się o nie, jakby przez cały dzień wstrzymywała oddech.
Marcus rzucił się ku niej. „Jesteś w porządku?”
Aisha skinęła raz, a następnie sięgnęła do torby, wyciągnęła małą buteleczkę z pigułkami.
Marcus wpatrywał się. „Co to jest?”
Głos Aishy opadł. „Suplementy.”
Położyła butelkę na stole.
Marcus chwycił ją drżącymi rękami.
Bez etykiety. Po prostu odręczny naklejka: „Codzienny Zastrzyk.”
Jego żołądek się skręcił.
Aisha wyciągnęła coś jeszcze.
Pojedynczy kawałek papieru. Paragon.
„Wereny kupiła uzupełnienie w prywatnej klinice,” powiedziała Aisha. „Zapłaciła gotówką. Ale Marina to wydrukowała dla niej.”
Umysł Marcusa natychmiast zwrócił się do Mariny, kierownik posiadłości. Cicha kobieta, która zawsze wyglądała na nerwową.
<p„Porozmawia?” zapytał Marcus.
Aisha zmarszczyła oko. „Może. Jeśli pomyśli, że to ona jest na skraju.
Marcus spojrzał na butelkę, paragon, wzrastającą kupkę dowodów.
Po raz pierwszy strach zmienił się.
Nie zniknął.
Ale nabrał nowego kierunku.
Celowości.
6. Tanya i Drzwi, które się Otworzyły
Dwa wieczory później Aisha zawiozła Marcusa na parking małego kościoła na zachodzie miasta.
Marcus siedział nisko na fotelu pasażera, czapka nasunięta na głowę, kaptur skrywał jego twarz.
Aisha zaparkowała blisko migającego światła.
„Jesteś pewny, że przyjdzie?” zapytał Marcus szeptem.
Aisha spojrzała na niego. „Tanya się nie boi.”
Na przeciwko nich zajechał samochód.
Kobieta wysiadła, wczesne trzydziestki, włosy związane w kok, w marynarce, która wyglądała jakby przetrwała sto długich dni. Podchodziła z ostrożnym krokiem.
Aisha wyszła pierwsza.
Oczy kobiety rozszerzyły się, gdy poznała Aishę, a następnie zawęziły, gdy zobaczyła Marcusa wysiadającego z samochodu.
Marcus zsunął z siebie kaptur.
Tanya zamarła.
„O Boże—” wydała z siebie. „Żyjesz.”