Milioner Wrócił do Domu Wcześnie
Marcus uśmiechnął się. „Najwyraźniej to nie jest wygodne.”
Tanya opatrzyła go wzrokiem, jakby próbując zdecydować, czy to prawdziwe, czy skomplikowany przekręt.
Potem zwróciła oczy na Aishę.
„Jeśli jesteście w to zaangażowani,” powiedziała ostrożnie, „uwierzę w to.”
Aisha szybko wspierała. „Potrzebujemy pomocy.”
Tanya nie traciła czasu. „Pokażcie mi, co macie.”
W blasku parkingowego światła Marcus wręczył jej butelkę z pigułkami, paragon, swoje notatki oraz małą nagraną rozmowę, którą Aisha udało się uchwycić na swoim telefonie wcześniej tego dnia: głos Wereny, ostry i poirytowany, mówiący: „Po prostu spraw, by był senny. Nie obchodzi mnie, co się stanie.”
Tanya słuchała, a jej wyraz twarzy się zaostrzył.
Kiedy to się skończyło, powoli wypuściła powietrze.
„To poważne,” powiedziała. „Usiłowanie morderstwa. Spisek. Ale potrzebujecie więcej. Musicie mieć łańcuch dowodowy. Musicie mieć testy laboratoryjne. Potrzebujecie czegoś, co przetrwa obrony z zębami.”
Szczęka Marcusa się zacisnęła. „Mogę zdobyć więcej.”
Tanya uniosła dłoń. „Nie ty. Jesteś skompromitowany. Każdy, kto obserwuje cię, zareaguje szybko.”
Wzrok Aishy błysnął. „Co robimy?”
Tanya zmarszczyła oczy. „Robimy to, na co twoja żona i brat nie liczyli.”
Marcus pochylił się do przodu. „Co to jest?”
Tanya mówiła cicho, z pasją. „Zamieniamy to w sprawę federalną.”
Marcus zamarł. „Federalną?”
Tanya potaknęła. „Zatrucie przekracza granice. Przestępstwa finansowe przekraczają granice. Jeśli twój brat kupił kapitana, jest też łapówkarstwo. Jeśli przenoszą pieniądze, jest oszustwo. Musimy to połączyć z pieniędzmi. Przyciągamy ludzi, którzy nie odpowiadają kapitanowi Reedowi.”
Marcus poczuł dziwne, prawie bolesne uczucie w klatce piersiowej.
Nadzieja.
Tanya spojrzała na niego. „Ale zrozum to, panie Hail. W momencie, gdy ruszymy, twoje życie się zmieni. Stracisz kontrolę nad narracją. Stracisz prywatność. Stracisz… wygodę.”
Marcus prawie się zaśmiał, ale to nie było śmieszne.
„Już straciłem swoją wygodę,” powiedział. „To niemal mnie zabiło.”
Tanya skinęła raz. „Dobrze. Więc idziemy.”
7. Gala, gdzie Prawda Nosiła Frak
Zimowa gala Fundacji Haila została zaplanowana na piątkową noc.
Było to wydarzenie, które sprawiało, że bogaci mieszkańcy Atlanty czuli się jak królowie za cenę biletu.
Kryształowe żyrandole. Sponsorzy w frakach. Kamery łaknące skandalu, który świecił.
Wereny nalegała, aby gala odbyła się „na cześć Marcusa.”
Ryan nalegał na przemówienie.
Plan Tanyi był prosty i brutalny:
- Pozwól im zebrać audytorium.
- Pozwól im wkroczyć na scenę.
- Potem złam kłamstwo tam, gdzie nie można go zszyć z powrotem.
Marcus nie spał w noc przed galą.
Siedział na kanapie Aishy, wpatrując się w swoje ręce.
„Jesteś pewny, że chcesz to zrobić?” Aisha zapytała cicho.
Marcus spojrzał w górę. „A ty?”
Oczy Aishy spotkały jego. „Byłam pewna od chwili w szafie.”
Kiwnął głową.
Myślał o wszystkich momentach, kiedy wchodził do takich sal jak ta gala, przekonany, że nic nie może go dotknąć.
Teraz wchodził z mikrofonem przyklejonym pod koszulą i siniakami na duszy.
Tanya zorganizowała wszystko z precyzją kogoś, kto był przyzwyczajony do walki z systemami, które nie chciały być walczone.
Laboratorium przetestowało próbkę zielonego soku.
Funkcjonariusz federalny zlokalizował płatności od firmy-skrzynki Ryana do „firmy doradczej” kuzyna kapitana Reeda.
Marina, przerażona dowodami, zgodziła się współpracować w zamian za immunitet.
Na noc gali sprawa nie była już tylko historią.