Nikołaj wyciągnął z kieszeni zmiętą wizytówkę.
– „GenLab”. Prywatne laboratorium, ale z dobrymi opiniami. Sprawdzałem.
Nikołaj wyciągnął z kieszeni zmiętą wizytówkę.
– „GenLab”. Prywatne laboratorium, ale z dobrymi opiniami. Sprawdzałem.
Igor obrócił wizytówkę w dłoniach.
– I co teraz zrobisz?
– Nie wiem – Nikołaj przetarł twarz dłońmi. – Mam wrażenie, że świat się zawalił.
– Rozmawiałeś z Eleną? Co ona mówi?
– Że nigdy mnie nie zdradziła. Że to pomyłka.
– A ty jej wierzysz?
Nikołaj uniósł wzrok na brata.
– Przez piętnaście lat wierzyłem. A teraz… nie wiem.
Elena siedziała w gabinecie dyrektora laboratorium „MedTest”. Prawie nie spała, ale wyglądała na skupioną i zdecydowaną.
– Potrzebuję wyników jak najszybciej – powiedziała, podając probówki z próbkami. – Jestem gotowa dopłacić za tryb ekspresowy…
Dyrektorka, pulchna kobieta w okularach, skinęła głową.
– Możemy to zrobić w trzy dni. Ale muszę panią uprzedzić – test DNA na ojcostwo to poważna procedura. Jeśli ma pani wątpliwości co do wyników innego laboratorium…
– Jestem więcej niż pewna, że tam doszło do błędu – powiedziała stanowczo Elena. – Mój mąż jest ojcem mojego syna. Chcę to udowodnić.
Wychodząc z laboratorium, Elena zadzwoniła do swojej przyjaciółki Mariny.
– Potrzebuję twojej pomocy. Pracowałaś przecież w miejskim szpitalu dziesięć lat temu? Pamiętasz pielęgniarkę Irinę z oddziału położniczego?
Wiera zastała matkę przy komputerze. Elena szybko coś wyszukiwała w internecie i robiła notatki w zeszycie.
– Mamo, co się dzieje? Gdzie jest tata? Nie odpowiada na moje wiadomości.