„Uratowała mi pani życie.”
Właśnie wtedy zadzwonił telefon. Numer należał do Pinehill Senior Law Center. W słuchawce usłyszałam rzecz, która sprawiła, że wszystko we mnie znów się usztywniło: ktoś miał sfałszować mój podpis. Z konta, na którym znajdował się fundusz edukacyjny pozostawiony mi przez babcię, przez cztery lata wypływały pieniądze. Suma była ogromna — sześćdziesiąt tysięcy dolarów.
