Po słowach Anny w pokoju zapadła

Piotr wstał i spojrzał na nią z dumą:

— A ja zadbam, by nikt nigdy więcej cię nie krzywdził.

Maria zamilkła, zaskoczona. Jej dotychczasowa władza nad córką zniknęła w jednej chwili. Z końca korytarza dobiegł trzask drzwi — Zofia zamknęła się w pokoju. Jej narzeczony szybko narzucił kurtkę, mruknął przeprosiny i zniknął.

— My też już pójdziemy — powiedziała Anna, wstając. — Dziękujemy za kolację.

Maria wyszeptała, z oczami pełnymi łez:

— Odwrócisz się od nas, Anno?