Powiedzmy sobie szczerze: na Nowy


Marina zapłaciła przy kasie z kamienną twarzą. Karta stuknęła o terminal zbyt głośno — a może tylko jej się tak wydawało. Aleksander zapłacił swoją część w milczeniu, nie patrząc na nią. Wyszli z supermarketu różnym krokiem, ale w tym samym kierunku — jak ludzie, którzy formalnie są razem, lecz od dawna każdy osobno.
W samochodzie Marina demonstracyjnie wpatrywała się w telefon.