UncategorizedZobaczyć na własne oczy Po straszliwej tragedii – utracie męża i sześcioletniej córeczki w wypadku samochodowym – Ksenia długo nie mogła dojść do siebie.

Magdalena głęboko zastanowiła się nad słowami matki, po czym podjęła decyzję. Kilka dni później odwiedziła dom dziecka na Pradze, choć w głębi duszy wiedziała, że nie zastąpi nigdy własnej córki.

Wśród dzieci była Alinka dziewczynka, która niemal od urodzenia była prawie niewidoma. Jej rodzice, wykształceni warszawiacy z porządnej rodziny, natychmiast zrezygnowali z opieki, gdy tylko usłyszeli diagnozę. Odpowiedzialność ich przerosła, a strach i tchórzostwo zastąpiły miłość.

Alinka trafiła do domu małego dziecka i tam nadano jej imię. Wychowywała się niemal w ciemnościach, rozróżniając jedynie zarysy postaci. Uczyła się czytać Brailleem, kochała baśnie i żyła nadzieją, że kiedyś znajdzie ją dobra wróżka.

Gdy Alinka miała niespełna siedem lat, zjawiła się jej wróżka Magdalena. Piękna, elegancka, a zarazem pełna smutku. Choć Alinka nie widziała jej twarzy, poczuła przy niej dobro. Dyrektorka domu dziecka była bardzo zaskoczona, kiedy Magdalena wybrała dziecko z niepełnosprawnością, ale ta nie chciała się tłumaczyć. Odburknęła coś o możliwościach i chęci pomocy dziecku z niepełnosprawnością.

Wychowawczyni przyprowadziła Alinkę, trzymając ją za rękę. Kiedy Magdalena zobaczyła dziewczynkę o jasnych, kręconych włosach i wielkich błękitnych oczach niestety niewidzących poczuła, że właśnie ją odnalazła.

Kto to? zapytała cicho Magdalena.

To nasza Alinka cudowna dziewczynka, bardzo wrażliwa i kochana, odpowiedziała wychowawczyni.

To ona. To musi być moja córka, pomyślała Magdalena.