— Dość, mamo! — jego głos przeszył ciszę jak nóż. — Robiłaś wyrzuty, naciskałaś, ale dziś przekroczyłaś granicę.
W czwartkowe popołudnie, zupełnie niespodziewanie, Klaudia pojawiła się w salonie. Nie z kwiatami.


— Dość, mamo! — jego głos przeszył ciszę jak nóż. — Robiłaś wyrzuty, naciskałaś, ale dziś przekroczyłaś granicę.