Pokiwała głową, ale gdy zaczęłam czytać, wzrok miała już gdzie indziej — zapatrzony w okno, za którym wiatr podnosił liście z chodnika.
Kilka dni później zadzwonił telefon. Emma. Nie odbierałam, ale pewnego popołudnia złapała mnie nieprzygotowaną.
— Claruś, kochana, nie gniewaj się, ale musimy porozmawiać.
— O czym?
— O Elizabeth. Nie uważasz, że coś z nią nie tak? Może potrzebna byłaby opinia lekarza. Wiesz, żeby nie zrobiła nic głupiego.