Następnego dnia policja potwierdziła, że Elizabeth zmarła spokojnie we śnie, w ośrodku pod miastem, gdzie zgłosiła się dobrowolnie dzień wcześniej. Zostawiła dokładne instrukcje: żadnych nekrologów, żadnej ceremonii, tylko popiół wrzucony do morza.
Potem rozdzwoniły się telefony.