Po powrocie do miasta zaczęłam uczyć w małej szkole. Dzieci często przychodziły boso, ale ich oczy błyszczały ciekawością. Pewnego dnia jedna z dziewczynek przyniosła mi polny kwiat.
— Proszę pani, babcia mówi, że dobrzy ludzie nie umierają. Tylko przeprowadzają się do serc innych.
Uśmiechnęłam się. Wtedy zrozumiałam, że Elizabeth naprawdę nigdzie nie odeszła.