W sali zapadła cisza. Dźwięk sztućców ustał,


— Nie przerywaj — przerwałam mu ostro. — Przez lata wspierałam cię, gdy byłeś nikim. Kiedy twoja firma chyliła się ku upadkowi, to ja wzięłam pożyczkę na nasze nazwisko. Pieniądze, które dziś finansują ten cały teatr. Mój czas, moje poświęcenie, moja lojalność.