Katarzyna znieruchomiała w progu dziecięcego pokoju, wpatrując się w puste łóżeczko.
Kołdra była zrzucona, pluszowy królik leżał na podłodze, a lufcik był szeroko otwarty, wpuszczając lodowate styczniowe powietrze. Zimno uderzyło ją w twarz tak gwałtownie, że aż zabrakło jej tchu.
